Jesteś w: Ostatni dzwonek-> Mistrz i Małgorzata Mistrz i Małgorzata – streszczenie w pigułce 17. Niespokojny dzień Z powodu zaginięcia personelu Varietes oraz „zamieszek” po zakończonym spektaklu, odwołano planowane występy. W teatrze panował ogólny bałagan. Gdzieś zawieruszyła się dokumentacja, w budynku były powybijane okna. . Nie ulega żadnej wątpliwości, że powieść Bułhakowa zaliczana jest od wielu lat do arcydzieł literatury światowej. Michał Bułhakow pisał ją aż przez 12 lat, od 1928 aż do śmierci (czyli 1940 roku). Zderzenie świata nierealnego z rzeczywistością Związku Radzieckiego doprowadziło do tego, że książkę ocenzurowano. Po raz pierwszy została wydana dopiero w 1973 roku, a i tak kpiące fragmenty zostały usunięte. Związek Radziecki, jak wiadomo, był państwem, które swoją ideologię oparło na marksizmie, czyli teorii, że oto każdemu daje się według pracy i potrzeb, a wszyscy obywatele (teoretycznie) są równi. Własność prywatna praktycznie nie istniała. Władzę sprawować miała klasa robotnicza, a w zasadzie jej przedstawiciele, czyli partia. Jej podporządkowana była cała władza (sądownicza i wykonawcza również). Związek Radziecki był państwem jak najbardziej totalitarnym: panował terror, nie było tzw. wolnego słowa i prasy, szalała cenzura, ludzi wsadzano do więzień, wymyślając najbardziej nieprawdopodobne powody. Oczywiście jednym z priorytetów partii było także wyeliminowanie religii. Wszystko to doprowadzało do absurdów. Taką właśnie rzeczywistość widział Bułhakow, który sparodiował pewne elementy świata totalitarnego w swojej powieści. Bułhakow przedstawia w swojej powieści przekomponowany i zsekularyzowany mit biblijny. Jak zauważa Berlioz, mit ten jest sprzeczny z Ewangelią. Kolejnym paradoksem świata moskiewskiego jest fakt, że ze względu na jego sekularyzację o religii mówi właśnie diabeł. Przekonuje ludzi do istnienia Boga oraz samego siebie, przedstawia także historię Chrystusa. Owa historia jest niezależna od wydarzeń moskiewskich, choć związany z nimi głęboką wspólnotą znaczeń; biegnie w tym samym czasie co właściwa akcja powieści. Wpleciona jest w akcję właściwą w mistrzowski sposób – raz opowiada ją Woland, raz śni się Iwanowi Bezdomnemu, raz jest podawana jako fragment powieści mistrza. Nie wiadomo, czy historia o Poncjuszu Piłacie i Jeszui jest historią prawdziwą, wymysłem Wolanda, majakami Iwana czy powieścią mistrza. Historia ta jest zsekularyzowaną Ewangelią, celową odchodzącą od kategorii ściśle religijnych, aby stworzyć punkt oparcia dla ludzi wszystkich poglądów i postaw. Sacrum zostaje zbliżone od profanum – Jezus okazuje się po prostu dobrym, wrażliwym człowiekiem, pozbawionym atrybutów boskości, który został źle osądzony i stracony pomimo swej niewinności. Umiera tylko dlatego, że chce żyć w zgodzie ze sobą i swoją naturą. Podstawową kategorią chrześcijańską, występującą w historii Jeszui i w całej powieści jest miłosierdzie. Śmierć Jeszui, choć pozbawiona jest mocy zbawczej i wartości religijnych, odmieniła świat, uruchamiając na stulecia łańcuch konsekwencji. Jedną z tych konsekwencji jest właśnie miłosierdzie. Doznają go Frieda (jedna z wielu grzesznic) i Piłat (inicjujący łańcuch zła, postać mityczna). Oznacza to chyba, że miłosierdzie jest możliwe zawsze i wobec wszystkich. Diabelska moc nie wkracza w sferę miłosierdzia. Małgorzata sama uwalnia Friedę od ciężaru, diabeł nie może tego uczynić (mówi: „leży to poza moją kompetencją”). Mistrz sam uwalnia Piłata. Oboje muszą się tylko dowiedzieć o mocy, jaką posiadają. Bohaterowie stają się wolni uwalniając ten artykuł?TAK NIEUdostępnij Mistrz i Małgorzata jako utwór o kondycji artysty i jego stosunku do własnego dzieła Problem tworzenia jest jednym z podstawowych motywów utworu. W toku akcji często pojawiają się momenty, w których narrator ujawnia się, czasami mówi o procesie tworzenia powieści. Narrator przedstawia swoją historię jako autentyczną, czytelnik nie może mu jednak ufać. Mistrz i Małgorzata jest albo powieścią mistrza, otoczoną swobodną grą jego wyobraźni, albo wizją Bezdomnego, albo historią autentyczną. Czytelnik doznaje uczucia, że nie wie, w jakim świecie znajduje się naprawdę. Jest to zamierzony zabieg autora. W istocie czytelnik przebywa w zmyśleniu i realności jednocześnie, poddany wspólnemu zmyśleniu literatury! A więc w trzecim wymiarze, w którym “wszystko jest logiczne i wszystko jest możliwe”. W utworze postać mistrza – prawdziwego twórcy – jest przedstawiona w opozycji do pseudoartystów, literatów z Massolitu. Ich tak naprawdę nie interesuje literatura, ale możliwość wyjazdu na wakacje poza Moskwę. Tworzą pod publiczkę, tak jak powinno się tworzyć. Mistrz zaś przez swoją powieść, która jest dziełem życia, chce przedstawić ludziom pewną swoją wizję. Ta wizja stanowi – obok miłości do Małgorzaty – sens jego życia. Mistrz poprzez spalenie rękopisu sprzeniewierza się roli artysty, ale zostaje mu to wybaczone. Na uwagę zasługuje także słynne zdanie, wygłoszone przez Wolanda: „Rękopisy nie płoną” – prawdziwa twórczość przetrwa wszystko. Świadczy o tym także to, że mistrz nie musi zabierać ze sobą w ostatnią podróż egzemplarza swojej powieści, ponieważ ma w głowie każde jej zdanie i nie zapomni żadnego jej ten artykuł?TAK NIEUdostępnij Jesteś w:Ostatni dzwonek -> Mistrz i Małgorzata Mistrz i Małgorzata to para tytułowych bohaterów. Dzieje ich miłości poznajemy dzięki opowieści pewnego pensjonariusza szpitala dla umysłowo chorych. Tą postacią jest sam mistrz. Poznali się niby przypadkiem na jednej z moskiewskich uliczek. Ona spacerowała, przekonana o bezsensie istnienia. Nie satysfakcjonowało jej dotychczasowe życie. Mimo bogactwa i dobrego, troskliwego męża nie czuła się spełniona emocjonalnie. Tęskniła za prawdziwym uczuciem; „No więc ona mówiła, że wyszła tego dnia z bukietem żółtych kwiatów właśnie po to, bym ją wreszcie odnalazł, i gdyby tak się nie stało, otrułaby się, bo jej życie było pozbawione sensu.” Mistrza poraziła nie tyle uroda dziewczyny, co „niezwykła, niesłychana samotność malująca się w jej oczach.” Od tamtej chwili zaczęli widywać się w tajemnicy. Piękna nieznajoma odwiedzała mistrza w jego malutkiej suterenie przy zaułku Arbackim. Skromne mieszkanko wynajmował za pieniądze, które udało mu się wygrać na loterii. Część wygranej powierzył „na przechowanie” ukochanej. Mistrz w tym czasie pisał swoją powieść, której fabuła niezwykle zainteresowała Małgorzatę. Stała się jego osobistą recenzentką. „(...) mówiła, że w tej powieści jest całe jej życie.” Zakochani razem spędzali czas i Małgorzata stała się potajemną żoną mistrza, tak też zaczęła go nazywać: „ przychodziła, natychmiast wkładała fartuch i w wąskim korytarzyku, gdzie był zlew, którego obecność tam z taką dumą podkreślał nieszczęsny chory, zapalała na drewnianym stole prymus i przygotowywała śniadanie, które zjadali następnie przy nakrytym owalnym stole w pierwszym pokoju. Kiedy zrywały się majowe burze, a tuż za oślepłymi okienkami z szumem płynęła ku ściekowi woda, grożąc zalaniem ich ostatniej przystani, zakochani rozpalali w piecu i piekli sobie w popielniku kartofle. (...) W suterenie rozlegały się śmiechy, a drzewa w ogródku po przejściu ulewy gubiły złamane przez wiatr gałązki i białe kiście.”Gdy mistrz ukończył powieść, oddał ją do przepisania, a następnie do recenzji. Te zaś były niepochlebne. Podjęta tematyka nie spodobała się krytykom. Dzieło odrzucono, a pisarz uznał, że jego życie i kariera literacka legły w gruzach. Zaczął chorować, odczuwał dziwne lęki. Ukochana radziła mu wyjazd nad Morze Czarne, ale zrezygnował. Poznał wówczas Alojzego Mogarycza. Zaprzyjaźnili się, lecz była to przyjaźń pozorna. Wkrótce mistrz zdecydował o spaleniu rękopisu. Fragmenty powieści ocaliła z płomieni Małgorzata. Anonimowi ludzie eksmitowali mistrza z jego sutereny w momencie, kiedy jego ukochana zdecydowała się porzucić męża. Z objawami choroby psychicznej mistrz trafił do szpitala. Pobyt w nim trwał dwa lata. Podejrzewał, że Małgorzata dawno o nim zapomniała i z pewnością już go nie kocha. Pomylił się. Gdy tylko zjawiła się w mieście świta Wolanda, Małgorzata „zaprzedała duszę diabłu”, by odzyskać ukochanego. Została wiedźmą i królową na szatańskim balu. Z uległej, kochającej, pięknej kobiety zmieniła się w walczącą o swoje szczęście, zmysłową, energiczną i mściwą czarownicę: zdemolowała mieszkanie publicysty Łatuńskiego, który na łamach prasy znieważył i ośmieszył mistrza; podrapała zdrajcę Alojzego Mogarycza: „ – Popamiętasz wiedźmę, popamiętasz1 – wczepiła się paznokciami w twarz Alojzego Mogarycza.” Wszechpotężny szatan pomógł zakochanym odbudować szczęście, ponadto zabrał ze sobą do innego wymiaru, by tam mogli cieszyć się z odzyskanego uczucia i napawać wiecznym spokojem. Najwyraźniej uznał, że współczesny, pełen absurdu i zakłamania świat, stałby się wrogiem ich miłości: „Popatrz, oto jest już przed tobą twój wieczysty dom, który otrzymałeś w nagrodę. Widzę już okno weneckie i dzikie wino, które wspina się aż pod sam dach. Oto twój dom, oto twój wieczysty dom.”Zobacz inne artykuły:Partner serwisu: kontakt | polityka cookies

mistrz i małgorzata ostatni dzwonek